Jestem pewna, że setki razy słyszeliście hasło: jesteśmy tym, co jemy. I nie odkryję przed Wami Ameryki, jeśli powiem, że właściwie to hasło dotyczy całego naszego życia: z kim przystajesz, takim się stajesz czy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wspominam Wam o tym, bo to jest coś dla mnie bardzo ważnego. Otaczanie się ludźmi i wartościami, które mnie wspierają. To jest coś, co pozwala mi pracować nad sobą. Na Wasze szczęście to nie jest blog o sposobach na osiągniecie samozadowolenia, więc wróćmy do tematu jedzenia.

Szkoła uczy nas, że nasze ciało podzielone jest na różne układy. Każdy z nich ma swój charakterystyczny sposób działania i funkcję. Myśląc o mnogości narządów, które posiadamy, zapominamy często, że organizm stanowi jedną całość. To, jak działa jeden narząd, może mieć wpływ na drugi. To jest coś, co mnie fascynuje. I wiadomo, że procesy trawienne, związane z oddychaniem, poruszaniem czy mówieniem możemy sobie wytłumaczyć. Ale procesy myślowe? To wydaje mi się czymś najbardziej skomplikowanym na świecie. Jak to się dzieje, że coś sobie myślimy?! Znowu odpływam w dygresje.

Czy to, co jemy może mieć wpływ na cykl? Pewnie domyślacie się, że skoro podjęłam ten temat, to odpowiedź jest twierdząca. Nie musimy jednak wpadać w panikę. Jeśli chodzi o minimalizację wydzielin, to jest tylko kilka produktów, na które trzeba zwrócić uwagę. 

Podstawową rzeczą, od której należy zacząć, jest woda. Nie jestem z wykształcenia dietetykiem – mam jedynie doświadczenie diety męża, z której wynikało, że powinniśmy dostarczyć organizmowi około 2 litrów dziennie. Nie chcę być kolejną osobą, która Wam nałoży ciężar pilnowania odpowiedniej ilości wypitych płynów. Bo oczywiście, jemy zupy, pijemy herbatę, kawę, napoje, jemy pączki i słone paluszki. Filiżanka kawy dla jednych oznacza 150ml, a dla innych (jak np. dla mojego teścia) wiaderko. Można by się też spierać, czy kawa z herbatą w końcu odwadnia organizm, czy też nie ma to znaczenia. Dlatego ja spróbuję bezpieczniej. Jeśli zmagacie się z nadmierną ilością wydzielin, to spróbujcie pić więcej wody. Tyle, ile dacie rady. Naturalne Planowanie Rodziny samo w sobie jest trudem, nie ma co dokładać. Lepiej nawodniony organizm powoduje, że śluz jest bardziej czytelny. Niekoniecznie musi być go więcej czy mniej.

Inna sprawa, która chyba jest trudniejsza od picia wody, to przyjrzenie się naszej diecie, głównie słodyczom. Sama zmagam się z nadmierną ilością wydzielin i z przykrością (przez moją miłość do cukru) muszę stwierdzić, że znaczące ograniczenie słodyczy (zaraz obok spania w całkowitej ciemności), daje u mnie najlepsze efekty.

Jeśli żadna z moich rad nie pomogła w Waszej walce, to polecam wizytę u ginekologa i zapytanie o to, jak się miewa Wasza szyjka macicy. Jeśli potrzebujecie szczegółów, to zapraszam Was do odzywania się do mnie w mailu. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *