Słuchajcie! Wywołałam wilka z lasu. Pamiętacie może o tekście, w którym pisałam jak uczyć dzieci szacunku do ciała, odkrywania swoich granic? Mówiłam Wam o swoim doświadczeniu odpowiadania na pytanie, skąd się biorą dzieci. Okazało się, że w moim domu szybko pojawiła się potrzeba większej precyzji co do stwierdzenia, że dzieci biorą się z brzucha mamy.  Kolejny raz mnie zamurowało na chwilę. Jestem normalną mamą. Nigdy się nie spodziewam takich pytań. Na szczęście wpadło mi do głowy: to zasługa taty. I wtedy wydarzyło się coś niesamowitego. Moja córka się zawstydziła. I to jak…

To mnie zainspirowało, żeby opowiedzieć Wam trochę o wstydzie, który dotyczy naszej seksualności. Wydaje mi się, że wstyd to jest coś czego się… wstydzimy? Tak, wstydzimy się tego, że się wstydzimy. Co za absurd! Szczególnie my dorośli, wolelibyśmy go nie czuć i mylimy go często z brakiem odwagi.  A wstyd tak naprawdę jest naszym zabezpieczeniem. Taką bramką, którą może otworzyć tylko ktoś, kto zna kod dostępu. Wstyd nam pozwala rozróżnić, które relacje są bliskie i bezpieczne, a którym do takich daleko. Zauważyliście to? Jak się ma małe dzieci, jest mało rzeczy, których się przy nich wstydzimy. Takich codziennych. Niektórym Matkom na pewno bliskie są marzenia o korzystaniu z łazienki przy zamkniętych drzwiach. Wyobrażacie sobie taką samą sytuację, kiedy odwiedzacie swoich znajomych? Nie sądzę. Więc wstyd jest hamulcem, który mówi: hej! Czy to na pewno jest osoba, z którą chcesz się tym dzielić?

Sądzę, że nasza seksualność i wszystko, co dotyczy naszego ciała, jest najbardziej wstydliwą częścią nas. I to bardzo dobrze! Warto się nią dzielić wyłącznie z zaufanymi osobami. To jest coś, co jest bardzo delikatne, bardzo łatwo tam o zranienie, dlatego warto to chronić. Wiadomo, każdy z nas ma inny poziom wrażliwości i różnie patrzymy na samych siebie. Dlatego nazwijmy to „poziom” wstydu i sfery, których on dotyka, mogą być różne. Kiedy mamy już jego świadomość, to co można z nim zrobić? Wsłuchać się w niego i zadbać o jego zdrowy rozwój u naszych dzieci. Poczucie wstydu bardzo łatwo w kimś wzbudzić, w szczególności w tych najmłodszych. Ile razy powiedzieliśmy do nich: „zobacz co zrobiłeś, wstydź się!”, „ludzie patrzą, nie rób mi wstydu”? Rozumiem to. Mówimy tak, kiedy czujemy presję otoczenia, a może wtedy, gdy czujemy się oceniani.  Chcemy zainterweniować, pokazać sobie i innym, że dajemy radę. Jednak czy faktycznie dzieci powinny się wstydzić tego, że mają swoje zdanie? Bo o to najczęściej się rozchodzi. A przypomnijcie sobie: wstyd jest bramką… czy chodzi nam o to, by w przyszłości nasze dzieci wypowiadały własne zdanie dopiero przy bliskich osobach? Słyszałam mnóstwo historii o tym jak my, Mamy, chcąc uchronić nasze córki przed wczesnym czasem inicjacji seksualnej, nakładamy na nie poczucie wstydu i mówimy o tym, dlaczego nie warto współżyć. Liczymy na to, że będą bezpieczne, nie myśląc o tym, że karmimy je tymi treściami na całe życie.

Nie mam na to złotej recepty. Sama jestem mamą dwóch córek i boję się co będzie, kiedy staną się nastolatkami. Wierzę jednak, że bycie delikatnym, dającym przestrzeń na intymność moich córek  wspiera ochronną funkcję ich wstydu (np. dbam o to, by kiedy jedna korzysta z toalety, to druga tam nie wchodziła. Wiem, że to dla obu jest ważne). Dlatego zachęcam Was do uważności w stosunku do Waszych dzieci i akceptacji tego, że wstyd jest potrzebny. Sprawdzania, w jakich sytuacjach się wstydzą i jak sobie z tym radzą. Nawet wtedy, gdy może przychodzi dawno niewidziana ciocia, która chce dać całusa na dzień dobry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *