Śluz to najbardziej problematyczny temat w NPR. Przynajmniej w mojej ocenie. O nim najwięcej dyskutuję z kursantkami. Czy możemy coś zrobić, jeśli nie mamy książkowych obserwacji? Kiedy mamy wrażenie, że śluzu jest tak dużo, że ciężko odnaleźć się w poszczególnych częściach cyklu? Szczególnie na początku, kiedy fazę niepłodności poowulacyjnej wyznaczamy z drżeniem ręki, zastanawiając się czy to na pewno już. Choć sądzę, że to jest ważny temat dla każdej z nas. Tych, które nie stosują Naturalnych metod planowania rodziny szczególnie.

Prawidłowy rozwój śluzu w cyklu przypomina wycieczkę w góry. Właściwie czas największej płodności określa się właśnie dniem szczytu. Cykl zaczyna się brakiem obecności śluzu, potem pojawia się śluz mniej płodny, który ustępuje miejsca rozciągliwemu, wodnistemu śluzowi typu bardziej płodnego. Kiedy wyznaczymy dzień szczytu, zaczynamy powrót do domu i to szybkim tempem. W końcu jest z górki. Śluz zaczyna wysychać, by całkowicie zaniknąć. Może się pojawić pod koniec cyklu, kiedy szyjka ponownie się otwiera podczas krwawienia miesięcznego.

Są kobiety, które mają dokładnie takie obserwacje. Nie mają wątpliwości, kiedy zaczyna i kończy się czas płodny. Znam takie. Są jednak też inne, które nie mogą wyznaczyć fazy niepłodności przedowulacyjnej (w której podstawą do zastosowania reguł jest obserwacja braku śluzu). Albo dni suche zdarzają się im sporadycznie. Co wtedy?

Jest kilka sposobów na zminimalizowanie wydzielin. Dziś chciałabym, żebyśmy pogadały o garderobie. Przecież w końcu jesteśmy kobietami!

Przede wszystkim przyjrzyjcie się metkom Waszych ubrań, które nosicie od pasa w dół. Głównie bieliźnie. Czy w składzie mają wysoką zawartość bawełny, czy może jakieś syntetyczne włókna? Te drugie zmniejszają dopływ powietrza do skóry. Moje dzieci dopóki nie skończą 4 roku życia, to mają mnóstwo skóry pod pachami, jakby organizm chciał zapewnić rezerwę w razie jakiegoś uszczerbku. Dbanie o nią to syzyfowa praca. Skóra w tych miejscach lekko się im odparza. Jednak przez ciągłe ciepełko i przyleganie skóry do siebie tworzą się warunki, które jej nie służą. I podobnie jest z bielizną. Z tą różnicą, że tu mamy wybór. Mogą tworzyć się lekkie stany zapalne, z którymi drogi rodne będą sobie radzić przez zwiększenie wydzieliny w pochwie.

Kiedy wybierzemy bieliznę bawełnianą, to warto zrezygnować też z wkładek. Doskonale rozumiem mechanizm myślenia kobiet, które decydują się na ich stosowanie. Mam dużo wydzieliny, czuję się z tym niekomfortowo, więc zastosuję coś, co będzie ją chłonąć. Będę zmieniać wkładki podczas toalety i będę mogła czuć się świeżo. Wpadamy w ten sposób w błędne koło – wkładki powodują zwiększenie sekrecji wydzieliny. Jeśli nie jesteście w stanie zrezygnować z wkładek, to możecie zainteresować się tymi wielorazowymi. One są bawełniane, można je prać i są lepszą alternatywą. Nie wspominając o inwestycji w szczęśliwszą przyszłość naszej planety.

Kończąc temat bielizny chciałam wspomnieć o czymś, co jest dla mnie fascynujące. Jako ludzkość mamy w sobie zakodowaną chęć ulepszania starego. Przecież adaptacja to najstarszy mechanizm ewolucji. Jednak śmiem sądzić, że miliony lat obserwacji naszego ciała, podążania za nim, nie wymagają zbyt wielu modyfikacji. W tym temacie też się rozwijaliśmy. Nie wiem, czy korzystacie z koszul nocnych? A Wasze babcie? No właśnie. One wiedziały, że to jest korzystne. Może nie zdawały sobie sprawy dlaczego. Robiły to, co ich matki. Dlaczego widzimy tak dużo reklam środków na infekcje intymne? Bo gdzieś przegapiliśmy fakt, że nasze babcie były u źródła. Niczym kobiety z czasów prehistorycznych, które pewnie gdyby zobaczyły majtki, założyły by je na kij i próbowały złowić rybę. My zaczęliśmy żyć w cywilizowanym świecie, a akurat tu nie potrzeba było ulepszenia. Jedna z lekarek, która jest w trakcie specjalizacji z ginekologii, zorganizowała akcje #wietrzenienarodowe. Zachęca swoje obserwatorki do spania bez majtek. Powiem Wam, że ilość kobiet, które dzięki tej inicjatywie pozbyły się problemów z nawracającymi stanami zapalnymi dróg rodnych, jest miażdżąca. Liczę, że z czegoś skorzystacie. Próbowanie w tym przypadku nic nie kosztuje. Przeciwnie, można zaoszczędzić. Dziś było wystarczająco długo. Obiecuję, że więcej o ubraniach gadać nie będę. Mam nadzieję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *