Myślę, że NPR przede wszystkim mocno wpływa na relację małżeńską. Jest silnikiem, który decyduje o tym, jak wygląda moja codzienność z mężem. Czy toczy się powoli, czy stoi w miejscu, a może pędzi autostradą nie zważając na ograniczenia prędkości. Co to za porównanie?! I co oznacza w praktyce? Tyle jest żartów na temat hormonów kobiet. Kto z Was żadnego nie słyszał, niech podniesie rękę. Cóż… W każdej legendzie jest ziarno prawdy. Hormony mają ogromny wpływ na kobietę. Oczywiście jak wielki, zależy od, nazwałabym to, cech osobniczych. Wiedza o tym w jakiej jestem dzisiaj fazie cyklu, pozwala mi bardziej rozumieć siebie. Moje zachowanie, moje słowa, uczucia, to co mnie drażni, a co przesadnie cieszy. Świadomość dlaczego tak jest, uspokaja mnie. Wiem, że jak jestem na początku cyklu, to czuję narastającą energię do życia, jak jest czas płodny to jakoś lepiej wychodzę na zdjęciach, a jak zaczyna się faza bezpłodności poowulacyjnej to nie dość, że aktywuje się u mnie umiejętność zabijania wzrokiem, to jeszcze moja twarz wygląda jakbym przechodziła ospę. Przez 4 lata naszego życia razem z NPRem zdążyłam się tego o sobie nauczyć. I mój mąż też. Ile razy słyszałam: chyba przemawia przez Ciebie napięcie przedmiesiączkowe. Kiedy ja zapomnę, on mi przypomni. Coś takiego potrafi mnie otrzeźwić.

Dobra, czyli co trzeba robić?

Podstawą Naturalnego Planowania Rodziny jest fizjologia cyklu miesiączkowego i okresowość występowania płodności. Oznacza to, że w cyklu kobiety jest czas, kiedy jest płodna i czas, kiedy nie ma szans na ciążę. Zmiany hormonalne przed i po owulacji powodują łatwe do zaobserwowania i zidentyfikowania zmiany fizyczne. Każda z metod (jest ich całkiem sporo) opiera się na obserwacji jednego lub więcej markerów płodności: podstawowej temperatury ciała (PTC), śluzu i szyjki macicy.

Te wskaźniki są wystarczające do wyznaczenia fazy niepłodności względnej, fazy płodnej i fazy niepłodności bezwzględnej. Czyli kiedy szanse na zapłodnienie są mniejsze, kiedy większe, a kiedy bliskie zeru. I tu się pojawiają pierwsze obawy kobiet, które chciałyby spróbować. Czy da się może jakoś inaczej? Może prościej, mniej, na skróty? Bo ja nie mam czasu, mam małe dzieci, mam pracę. Moja odpowiedź brzmi: jeśli chcesz, by to było skuteczne, to nie da się. Jednak! Na pocieszenie mogę powiedzieć, że obserwacje wchodzą w nawyk. Jedyne o czym muszę teraz pamiętać, to żeby wieczorem to wszystko zapisać na karcie.

Co Ty na to? Liczę na to, że Ty również spróbujesz lepiej poznać siebie!