Pisałam Wam już o tym, że Naturalne Planowanie Rodziny opiera się na rozpoznawaniu okresowej płodności u kobiet. Naukowcy zbadali, że tylko przez 48 godzin w ciągu całego cyklu są warunki do zapłodnienia. Komórka jajowa jest w stanie przeżyć od 12 do 24 godzin po owulacji. To jest nasza pierwsza doba. Zdarza się czasem, że do 24 godzin po uwolnieniu komórki jajowej uwalniana jest druga (i tu mamy drugie 24 godziny)

Możliwe, że teraz jest ten moment, kiedy myślicie: wow! Tylko 2 dni płodne w cyklu? Szkoda, że wcześniej nam nikt o tym nie powiedział.. Cudowna wizja, prawda? Sama bym tak chciała. Niestety, pierwsza sprawa jest taka, że nie da się przewidzieć, kiedy w cyklu nastąpi owulacja. Zdarza się, że kobieta ma owulację jak w zegarku. Jednak nie u wszystkich tak jest. Na moment uwolnienia komórki jajowej może mieć wpływ wiele czynników. A po drugie, do tanga trzeba dwojga. Oprócz pań na płodność kobiety mają wpływ także panowie i jak panie są płodne przez jakiś czas, tak panowie płodni są all day, all night. Plemniki produkowane są przez cały czas. W warunkach niesprzyjających obumierają w ciągu kilku minut. Jednak! Gdy natkną się na śluz szyjki macicy mogą przeczekać, nawet do 6 dni. Dlatego jednym ze wskaźników płodności, który obserwujemy w metodach NPR, jest właśnie śluz. W zależności od Waszej motywacji należy unikać współżycia w dni, w których obserwujecie rozwój śluzu, jeśli chcecie odkładać poczęcie, a jeśli staracie się o dziecko, to śluz jest środowiskiem sprzyjającym.

Czy okresowość może być problemem? Szczególnie dla tych, którzy nie chcą decydować się na kolejne dziecko? Ogranicza ilość dni, kiedy jest bezpiecznie. Wymaga też skrupulatnych obserwacji. I halo? Czy w ogóle warto się tak trudzić? Rozumiem wszystkie rozterki par, które zastanawiają się nad rozpoczęciem NPR. Sami je przechodziliśmy. Frustracje, kiedy na początku (odkładaliśmy poczęcie) było tak mało dni, w których można było współżyć, wynikających z mojej niepewności co do obserwacji. Walka ze sobą, z uczuciami. I szczerze? Nie wiem, czy gdyby nie upór mojego męża chciałabym wkładać w to tyle wysiłku. Na nasze szczęście powiedzenie praktyka czyni mistrza okazało się prawdziwe. Dziś obserwacje to pestka. A co do okresowości? Zabrzmi to trochę cukierkowo, ale dla mnie to jak czekanie na pierwszą randkę. Serio. Mój mąż nie musi patrzeć w kartę, żeby wiedzieć, że zaczęła się faza niepłodności poowulacyjnej, bo nauczyliśmy się z tym sobie radzić i o tym rozmawiać. Dzięki temu wspólnie, z niecierpliwością, czekamy na ten czas. Da się, jeśli przechodzi się to razem.

One Reply to “Okresowa płodność kobiety. Co to znaczy?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *